Monday, September 28, 2020

 

Jan Czekajewski

Objawienie, czyli pytanie: Żyć Lub Umierać na Tym Globie?

Kiedy rano otwieram komputer, bo gazet już od dawna nie czytam a telewizji przestałem oglądać z powodu tej samej propagandy kiedyś płynącej z Kremla, a dzisiaj z Nowego Jorku, dowiaduje się, że zwyciężamy w Afganistanie, że Chińczycy będą atakować Taiwan, że Białoruś chce się wyzwolić ze szponów Putina i że w naszym kraju, czyli US zmarło na Coronovirusa ponad 200,000 ludzi.  W tym jedynym wypadku tak zwane media podają prawdę. W polityce natomiast wszyscy się podniecają, czy Tramp czy Biden zostaną prezydentem US na skutek wyborów w listopadzie 2020 roku. Wszyscy mają nadzieję, że nowy prezydent zapewni im „godziwy” byt najlepiej bez pracy, którą będą wykonywać roboty. Komunizm w różnych postaciach zaczyna być atrakcyjną alternatywą.  Wszyscy ludzie mówią i myślą podobnie, aczkolwiek nieco inaczej, jakby powiedział nasz polski prorok, Lech Wałęsa. Natomiast prawda jest trochę inna i opisał już ją znany amerykański powieściopisarz w nowelce, której zadaniem jest przekazanie ludziom, że nie są tak ważni jak im się wydaje. A było to tak, wedle Marka Twain’a:

Pan Bóg się dowiedział, że na jakiejś planecie będącej częścią Drogi Mlecznej panuje bezhołowie. Jedna wojna za druga z niewiadomego powodu i sprawa wymaga boskiej interwencji. Problem był w tym, że pogłoski pochodziły z niesprawdzonych źródeł, być może od kanalii jaką stanowił konkurent do boskiego tronu, Naczelny Diabeł, Lucyfer, więc Pan Bóg udał się do sprawdzonego przyjaciela tronu, Archanioła Gabriela prosząc o wyjaśnianie sytuacji i sprawdzenie czy ta planeta zwana ziemią rzeczywiście istnieje. Podobno w archiwum Pana Boga znaleziono mapę całej Drogi Mlecznej, na której były wymienione wszystkie planety i słońca.  Wtedy to, po pobieżnym zapoznaniu się z mapą Wszechświata, Archanioł Gabriel poprosił o balon, gdyż mapa była wielgachna i trzeba się było wznieść na wysokość kilkudziesięciu kilometrów, aby odszukać naszą planetę. Kiedy Archanioł Gabriel w końcu znalazł naszą Ziemię, posługując się lupą, krzyknął posługując przez niebieskim i Phonem, że widzi coś, co może być Ziemią, ale nie jest tego pewien, gdyż wygląda na to, że to tylko kropka, którą mucha nabrzydziła. Wniosek z tego, że Pan Bóg się dowiedział, że ziemia istnieje, ale nie pamięta, czy ją kiedyś sam stworzył, czy zaistniała z powodu muchy? Natomiast nam, ludziom się wydaje, że jesteśmy Panami Świata a nawet Wszechświata. Jedyną zaletą  tego błędnego przekonania o ludzkiej nicości jest to, że jak niektórzy prorokują, że już niedługo nasze ludzkie zachowanie tak nam zabrudzi, nasz glob, że nasza ludzka rasa (tak jesteśmy ludzkimi rasistami) zniknie z powierzchni globu i pozwoli innym tworom boskim żyć, a nie zdychać od zanieczyszczeń atmosfery przez trujące chemikalia i plastyki.

Zdychać czy nie zdychać, oto jest pytanie?

W osiemnastym wieku, dokładnie w roku 1798, w Anglii znany ekonomista Thomas Malthus opublikował książkę pod tytułem „Wykład o wzroście zaludnienia”. W swej książce porównywał wzrost populacji (zaludnienia) do wzrostu produkcji żywności. Otóż odkrył, że populacja wzrasta o dużo szybciej niż wzrost produkcji żywności i w pewnym punkcie powstaje punkt krytyczny w którym wzrost populacji zaczyna przewyższać produkcję żywności. Dalszy wzrost populacji spowoduje głód I epidemie, które w sposób automatyczny obniżą zaludnienie. Pośrednio Malthus proponował regulację urodzin.

W następnych latach i wiekach różni naukowcy próbowali obalić teorie Malthusa, głównie opierając się na danych produkcji żywności która z powodu masywnego używania nawozów sztucznych, środków owadobójczych i inżynierii genetycznej potrafiła utrzymać produkcje żywności na poziomie zbliżonym do wzrostu populacji, w krajach wysoko rozwiniętych. Inaczej sprawa wygląda w Afryce, gdzie wzrost populacji jest ogromny a produkcja żywności nie dotrzymuje jej kroku. Wrogami teorii Malthusa byli przede wszystkim ludzie kapłani różnych wyznań, gdyż w ich księgowości wzrost liczby współwyznawców przekładał się na wzrost ilości świątyń i minaretów

Wedle mnie krytycy teorii Malthusa zapominają o skutkach ubocznych „inżynierii rolniczej”, które dodają się do kosztów produkcji żywności. Kosztami tym są koszty wytwarzania i stosowania produktów owadobójczych których, które również zabijają owady (pszczoły) koniecznie do zapylania produktów rolnych, poczynając od zbóż i owoców.  Cywilizacja techniczna, która od czasu drugiej wojny światowej oparła się na spalania oleju, zaczęła zatruwać nasze środowisko poprzez nadmierna produkcje CO2. Dodatkowo spalanie oleju stało się nie wystarczające i zaczęto budować elektrownie atomowe, które produkują radioaktywne produkty uboczne zabójcze dla ludzkiego życia przez tysiąc lat nie mówiąc o wypadkach jak Czarnobyl. Jak dotychczas nie wiadomo jak się tych produktów pozbyć. Komputeryzacja życia jaka notujemy od ostatnich 20-30 lat, także produkuje olbrzymią masę toksycznych elementów koniecznych przy wytwarzaniu elektroniki i jej pozbyciu. Najważniejszym produktem, który bezpośrednio zagraża naszemu życiu na tym globie są plastyki, których początek zaczął się na krótko przed drugą wojną światową. Dzisiaj plastyki otaczają nas wszędzie i nie można się ich pozbyć. Zapraszam na podróż statkiem wycieczkowym z Los Angeles na Hawaii, jaką odbyłem chyba 10 lat temu. Gdzieś pośrodku tej podróży kapitan statku zaprosił nasz na pokład abyśmy przyjrzeli się wielkiemu śmietnikowi produktów plastycznych. Śmietnik ten stanowił coś w postaci wirującego koła o średnicy kilkuset kilometrów. Co minutę widziało się płynąca białą plastykową toaletę, dalej plastykowe pieluszki lub butelki.  A więc kto zajmie się tym problemem. Oczywiście politycy popierani przez oligarchów, którym się wydaje, że ilość ich bezwartościowych pieniędzy widocznych na ekranach ich komputerów przekłada się na ich bilionową inteligencję. A jakie proponują rozwiązanie albo rozwiązania? O tym poniżej.

Aktualne Rozwiązania Przedłużenia Życia Na Tej Planecie

Ponieważ mamy tyle wybitnych oligarchów i płatnych ekonomistów, od rozwiązań polityczno- ekonomicznych głowa puchnie. A tu się okazuje się, że mamy jedynie dwa rozwiązania, które już były i dzisiejsi  „myśliciele”  je ciągle odkurzają a językoznawcy wymyślają na te rozwiązania nowe nazwy. Obydwa te systemy zaczynają się na literę „K”.

1.       Kapitalizm

2.       Komunizm albo, jak ktoś woli, Socjalizm

Jeśli się obu tym systemom bliżej przyjrzymy to w gruncie rzeczy niewiele od siebie różnią. Cel jaki mają jest ten sam. Różnią się jedynie metodami do osiągnięcia tego celu.

Wspólnym celem Kapitalizmu i Komunizmu jest optymalna produkcja dóbr doczesnych w tym żywności i setek tysięcy dóbr materialnych w celach takich jak broń do wzajemnego mordowania lub płaskie telewizory służące dla zabicia nudy.

Obydwa systemy mają i miały swoje atrakcje dla społeczeństw. Komunizm obiecywał i obiecuje polepszenie stopy życiowej dla ogółu społeczeństwa, przez równomierny (jakoby sprawiedliwy!) podział dóbr (ziemi, pieniędzy, fabryk, domów etc.) bieżąco w rękach ludzi „bogatych”. Co którzy proponują rozwiązanie komunistyczne liczną na powszechną cechę ludzkiej natury jaką jest zawiść, jednocześnie unikając słowa takiego jak „praca”, albo konkurencja.  Wiek dwudziesty wykazał, że można stworzyć system komunistyczny, ale nie można go utrzymać. System komunistyczny, bardzo szybko zrezygnował z ideałów równości i zagonił ludzi do pracy terrorem. Komunizm mimo to umarł albo zdechł, jak kto woli, z powodu wadliwego systemu centralnego sterowania, który spowodował obniżenie stopy życiowej populacji, ale także z tego samego powodu, który w roku 1917 pozwolił mu zwyciężyć w Carskiej Rosji, czyli z powodu zawiści w stosunku do arystokracji, a później do arystokracji partyjnej, czyli komunistycznej.  W Polsce można by w uproszczeniu powiedzieć, że system komunistyczny zdechł z powodu braku kiełbasy i zawiści społeczeństwa w stosunku do standardu życia partyjnych sekretarzy. System komunistyczny zdechł nie tylko w ZSSR i Europie Wschodniej, ale także w Chinach, które razem z Rosją przejęły system kapitalistyczny. Buławę więc przejął Kapitalizm, a jego „myślą przewodnią” stały się Stany Zjednoczone.

Jak sobie radzi system kapitalistyczny w obronie przed komunizmem wewnętrznym

Kapitalizm amerykański od roku 1945 kiedy stał się  dominującym na świecie zwanym „Zachodnią Demokracją”, w ciągu następnych lat uwikłał się w wiele kosztownych wojen na których pokrycie US zaczęło pożyczać pieniądze. Ponieważ miejscowy lud także chciał żyć lepiej wynaleziono więc karty kredytowe, pożyczki na studia no i łatwe pożyczki na wielkie domy dla ludzi których nie było na nie stać. Banki zostały zmuszone przez rząd do otwarcia filii w bardzo biednych dzielnicach, aby ludzie, którzy nie maja samochodów mogli spacerować do banków i otrzymywać pożyczki. W konsekwencji prawie każdy Amerykanin został zadłużony po uszy. System funkcjonował tak długo jak ludzie pracowali i spłacali pożyczki. W międzyczasie banki się bogaciły a ludzie nie zdając sobie z tego sprawy stali się zniewoleni przez banki. Przy ocenie wartości Amerykanina najważniejszy był jego numer wartości kredytowej stanowiący o jego zdolności do zaciągania i spłacania kredytu, a nie jego zdrowie czy pracowitość. Teraz, nagle z powodu pandemii wirusa, cały system się wali. Miliony dłużników nie są w stanie spłacać zaciągniętych kredytów i grozi im utrata domów. Dwieście lat temu bogaci biali farmerzy w Stanach Południowych kupowali do pracy niewolników z Afryki, a dzisiaj ludzie zarówno biali i czarni stali się niewolnikami banków.

Ta sytuacja może być ważnym elementem ewentualnego zwycięstwa komunizmu, jeśli komuniści zaoferują likwidację zadłużeń. Jakie skutki będą dla całej ekonomii niewidomo, gdyż Banki zostaną zrujnowane a być może dolar zostanie wymieniony na nowy o mniejszej wartości. W Polsce mieliśmy takie zjawisko kilkakrotnie.

Jak wiadomo komunizm jako system umarł w trzech największych krajach, uzbrojonych w broń atomową, ale nie umarł w głowach  liberalnych myślicieli, którym się wydaję, że idee Trockiego mają szanse tym razem, kiedy nowe pokolenia nie pamiętają komunizmu praktykowanego przez Stalina i Mao.  W US mamy sytuację, w której niewielka grupa oligarchów kontroluje większość ekonomii i ludziom się wydaje, że podzielenie się ich majątkiem poprawi natychmiast ich byt. Nie zdają sobie sprawy, że za ideą komunizmu stoją ludzie, którzy będą komunizmem zarządzali i to oni będą nową arystokracją, która zachowa stare przywileje dla siebie.

Niemniej ani Kapitalizm and Komunizm nie są w stanie naprawić podstawowego problemu jaki zagraża przyszłości naszego globu, czyli zatrucia go odpadkami naszej cywilizacji, o których pisałem w uprzednim rozdziale. Jak ten problem zostanie rozwiązany nie wiemy. Czas leci a zdrowego powietrza i wody pitnej coraz mniej.

Jan Czekajewski

www.czekajewski.com

Columbus, Ohio, 28 wrzesień, 2020

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Thursday, September 03, 2020

 

Karol I. Pelc, Katolik ocalony z Holokaustu

 

1 września 2000 r. mój przyjaciel Karol Pelc udzielił wywiadu w Katolickim Tygodniku wychodzącym stanie Michigan.  Zamieścił go również na swoim blogu w Michigan Tech University, gdzie przez wiele lat był profesorem. Karola Pelca poznałem w październiku 1952 roku, kiedy oboje uczęszczaliśmy na Politechnikę Wrocławską. Od tego czasu przez 68 lat byliśmy bliskimi przyjaciółmi, aż do nieoczekiwanej śmierci Karola Pelca 26 sierpnia 2020 roku na Florydzie. Jego wspomnienia z dzieciństwa są godne zapamiętania i przekazania następnym pokoleniom.

Jan Czekajewski

Columbus, Ohio 

www.czekajewski.com

 

Profesor Karol Pelc zapisuje datę w kalendarzu. "Pierwszy wrzesień" - mówi. "Sześćdziesiąt jeden lat do dnia, w którym w Polsce rozpoczęła się II wojna światowa.

"W tym momęcie moja przyszłość była przesądzona", myślał, siedząc w fotelu w pokoju  Szkoły Biznesu i Ekonomii. "Wszystko się nagle  zmieniło."

Pelc miał cztery lata, kiedy niemiecki blitzkrieg przetoczył się przez jego rodzinną Polskę. Niecałe trzy tygodnie później najechali Polskę  Sowieci. "Mój ojciec został wzięty do wojska, a ja nigdy nie zobaczyłem go po tym", mówi. "Został zamordowany w lasku na Ukrainie, w Katyniu jako jeniec wojenny."

Auschwitz. Dachau. Treblinka. Te ikony zła związane są na zawsze w publicznym umyśle z ostatecznym rozwiązaniem nazistów, eksterminacją narodu żydowskiego. Połowa z sześciu milionów zamordowanych w obozach śmierci Żydów pochodziła z Polski. Jednak nie byli oni jedynymi celami nazistów.

W niezliczonych polskich miastach i miejscowościach, od Warszawy po bezimienne przysiółki, naziści prowadzili kampanię terroru wobec ludności nieżydowskiej. Większość z nich była katolikami, ale fakt ich wspólnego chrześcijaństwa z Niemcami nie miał żadnego znaczenia. Według nazistowskich przekonań, Polacy byli podludźmi, nadający się tylko do pracy fizycznej w służbie rasy panów. A w odpowiednim czasie, jeśli wierzyć ich udokumentowanym strategiom, naziści planowali wysłać wszystkich Polaków do tych samych obozów śmierci, które  wtedy pochłaniały Żydów. Wiele set tysięcy Polaków-Katolików nie przeżyło hitlerowskiej okupacji.

"Spośród wykształconych klas w Polsce zginęło około 70 procent" - powiedział Pelc. "Połacie Polski zostały "oczyszczone etnicznie" - każdy, kto był zdrowy został wzięty do niewolniczej pracy dla niemieckiej machiny wojennej."

W 1939 roku, wszyscy myśleli, że wojna wkrótce się skończy. Nie skończyła się. Matka Pelca umieściła go u krewnych w innym mieście na dwa lata, aż znalazła stałą pracę w mieście Częstochowa, słynącym z klasztoru i sanktuarium  Matki Boskiej

Karl, mając sześć lat, powinien zazwyczaj zaczynać szkołę. Niestety pod okupacją niemiecką wszystkie szkoły  zostały zlikwidowane i zamieniona na koszary armii hitlerowskiej, z wyjątkiem tych, które zajmowały szkoliły Polaków w kierunku pracy fizycznej.  . Starali się stworzyć poczucie, że jesteśmy podklasą. Jesteś niczym, tylko niewolnikami, i musimy wykonywać rozkazy."

Wbrew prawu, Pelc został wysłany do nielegalnej podziemnej szkoły, do której uczęszczał do końca okupacji. "Klasy odbywały się w całkowitej tajemnicy", mówi. "Było nas sześciu czy ośmiu uczniów, a spotkaliśmy się z nauczycielem w czyimś domu."

Było w tym jakieś ryzyko. "Każdy zaangażowany nauczyciel zostałby skazany na śmierć i to samo stałoby się z rodziną, która zapewniła mieszkanie", wspomina Pelc. "Spotykaliśmy się w różnych miejscach i nigdy wcześniej nie wiedzieliśmy, gdzie się spotkamy, żeby zapobiec przeciekom."

W wieku ośmiu lat, Pelc zaczął uczyć się gry na fortepianie. "Pamiętam, kiedy mój nauczyciel dał mi jedną lub dwie strony Chopina i powiedział, żebym był bardzo ostrożny" - mówi Pelc. "Jeden fakt, który nie jest dobrze znany, ale który jest znany każdemu Polakowi, to fakt, że nie wolno było grać na fortepianie Chopina. Dla mnie był to więc obowiązek nauki, ale także akt rebelii przeciwko oprawcy. "Uczniowie uczyli się grać głupków, gdy Niemcy przesłuchiwali ich na ulicy, by powiedzieć, że będą bawić się  z przyjaciółmi a nie udają się na lekcje to tajnej szkoły.  Pelc udoskonalił już tę zręczność - niemieccy oficerowie biwakowali u jego krewnych, a nawet jako czterolatek nauczył się dyskrecji.  „Z pośród wykształconych klas w Polsce zginęło około 70 procent" - powiedział Pelc. "Kawałki Polski zostały "oczyszczone etnicznie" - każdy, kto był zdrowy, został złapany i wzięty do niewolniczej pracy dla niemieckiej machiny wojennej."

W 1939 roku, wszyscy myśleli, że wojna wkrótce się skończy. Nie skończyła się. Matka Pelca umieściła go u krewnych w innym mieście na dwa lata, aż znalazła stałą pracę w mieście Częstochowa, słynącym z klasztoru i sanktuarium Czarnej Madonny.

Wtedy, mając sześć lat, Pelc zazwyczaj zaczynał szkołę. Ale pod okupacją niemiecką wszystkie szkoły zostały zlikwidowane, z wyjątkiem tych, które szkoliły robotników.  Starali się stworzyć poczucie, że jesteśmy podklasą. Jesteśmy niczym, tylko niewolnikami. którzy musza  wykonywać rozkazy."

"Codziennie, w tym samym miejscu, spotykałem ten niemiecki patrol. Nigdy mnie nie zatrzymywali, ale za każdym razem bałem się. Wiedziałem, że to wrogowie, którzy nas zabijali."

Łapanki na ulicach zdarzały się prawie codziennie. "Jeśli byłeś młody i silny, zawsze istniała szansa, że zostaniesz wzięty do niewolniczej pracy", wspomina Pelc. "Bałem się, że moja matka zostanie wzięta, i zawsze były takie plotki. Gestapo otaczało okolicę, zabierało jednych i zostawiało innych. Celem było wywołanie strachu."

Pewnego dnia, kiedy Pelc wracał do domu ze swojej nielegalnej  klasy, został zatrzymany przez niemiecką policję i zmuszony do zejścia inną ulicą. "Zbierali tłum", mówi. "Spychali ludzi na miejsce egzekucji."

Niemcy aresztowali  polskich zakładników do rozstrzelania w odwecie za ataki na ich żołnierzy i właśnie taka egzekucja wtedy miała miejsce. 20 mężczyzn stało pod murem. Ponieważ byłem mały, postawili mnie przed tłumem, żeby to zobaczyć." Z odległości dziesięciu stóp obserwował rozstrzeliwanych mężczyzn. "To było straszne, ciała padały, a ja byłem przerażony na śmierć", wspomina, patrząc ponad pięćdziesiąt lat wstecz. "Ale musiałem to wytrzymać, bo inaczej też bym został zastrzelony. To jest przerażenie, które pochodzi z fizycznej dominacji."

W 1943 roku Niemcy zaczęli opróżniać żydowskie getta. Wielu mieszkańców żydowskiego Getta poszło na śmierć, inni zostali skierowani do pracy przymusowej. Jedna z takich par miała maleńką córkę, a współczujący Polacy skontaktowali się z moją matką i zapytali, czy mogłaby zabrać dziecko. "Inaczej zostanie wysłana do obozu Auschwitz na śmierć".

Wbrew prawu, Pelc został wysłany do podziemnej szkoły, do której uczęszczał do końca okupacji. "Klasy były w całkowitej tajemnicy", mówi. "Było sześciu czy ośmiu uczniów, a my spotkaliśmy się z nauczycielem w czyimś domu."

Było w tym jakieś ryzyko. "Każdy zaangażowany nauczyciel zostałby skazany na śmierć i to samo stałoby się z rodziną, która zapewniła pokój", wspomina Pelc. "Spotykaliśmy się w różnych miejscach i nigdy wcześniej nie wiedzieliśmy, gdzie się spotkamy, żeby zapobiec przeciekom."

W wieku ośmiu lat, Pelc zaczął uczyć się gry na fortepianie. "Pamiętam, kiedy mój nauczyciel dał mi jedną lub dwie strony Chopina i powiedział, żebym był bardzo ostrożny" - mówi Pelc. "Jeden fakt, który nie jest dobrze znany, ale który jest znany każdemu Polakowi, to fakt, że nie wolno było grać na fortepianie Chopina. Dla mnie był to więc obowiązek nauki, akt rebelii. "Uczniowie uczyli się grać głupków, gdy Niemcy przesłuchiwali ich na ulicy, by powiedzieć, że będą grać z przyjaciółmi. Pelc udoskonalił już tę zręczność - niemieccy oficerowie biwakowali u jego krewnych, a nawet jako czterolatek nauczył się trzymać gębę na kłódkę. Starsi kuzyni służyli w konspiracyjnej Polskiej Armii Krajowej, a rodzina zamknęła zapasy dla żołnierzy ukrytych w lesie. "Od tego czasu nauczyłem się trzymać rzeczy w tajemnicy, bo od tego może zależeć życie twojej rodziny" - mówi. W wieku dziewięciu lat Pelc został ministrantem. "Miałem służyć na porannej służbie, około 6:30", mówi. "Musiałem przejść z domu, około jednej mili do kaplicy, przez puste ulice, a w czasie Adwentu było ciemno.

"Codziennie, w tym samym miejscu, spotykałem ten niemiecki patrol. Nigdy mnie nie zatrzymywali, ale za każdym razem bałem się. Wiedziałem, że to obce siły, i zabijali nas."

Łapanki na ulicach zdarzały się prawie codziennie. "Jeśli byłeś młody i silny, zawsze istniała szansa, że zostaniesz wzięty do niewolniczej pracy", wspomina Pelc. "Bałem się, że moja matka zostanie wzięta, i zawsze były plotki. Gestapo otaczało okolicę, zabierało jednych i zostawiało innych. Celem było wywołanie strachu."

Pewnego dnia, kiedy Pelc wracał do domu ze swojej nielegalnej szkoły, został zatrzymany przez niemiecką policję i zmuszony do zejścia inną ulicą. "Zbierali tłum", mówi. "Spychali ludzi na miejsce egzekucji."

Niemcy wzięli polskich zakładników do zabijania w odwecie za ataki na ich siły zbrojne i właśnie taka egzekucja wtedy trwała. 20 mężczyzn stało pod murem. Ponieważ byłem mały, postawili mnie przed tłumem, żeby to zobaczyć." Z odległości dziesięciu stóp obserwował rozstrzeliwanych mężczyzn. "To było straszne, ciała padały, a ja byłem przerażony na śmierć", wspomina, patrząc ponad pięćdziesiąt lat wstecz. "Ale musiałem, bo inaczej też bym został postrzelony. To jest przerażenie, które pochodzi z fizycznej dominacji."

W 1943 roku Niemcy zaczęli opróżniać żydowskie getta. Wielu mieszkańców poszło na śmierć, inni zostali skierowani do pracy przymusowej. Jedna z takich par miała maleńką córkę, a współczujący Polacy skontaktowali się z moja matką z zapytaniem, czy mogłaby zabrać dziecko. "Inaczej dziecko zostanie wysłane do obozu jak Auschwitz na pewna śmierć". Moja matka zaopiekowała się tym dzieckiem.

Irena została przedstawiona jako córka kuzyna z innego miasta i nazwała moją matkę ciocią Kamillą" - mówi Pelc.  To było trochę ryzykowne, szczególnie w tamtych czasach. "Irena miała trzy i pół roku, była bardzo piękna i miała bardzo typową żydowską twarz", mówi, z dużymi, brązowymi oczami, wydatnym nosem i ciemnymi włosami. Na szczęście, Pelcowie mieli też ciemne włosy, więc oszustwo, wyglądało na prawdopodobne.

Aby zapewnić jej bezpieczeństwo, moja matka, Kamilla Pelc poprosiła księdza o podrobienie aktu urodzenia Ireny. "Ksiądz ryzykował życiem, by to zrobić", powiedział. "Każdy, kto pomagał Żydom, został ukarany karą śmierci - Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym Niemcy stosowali takie prawo".

"Więc moja matka ryzykowała życie swoje, moje i sąsiadów", powiedział. "Mieszkaliśmy na podwórku, z dwudziestoma rodzinami, wszystkie patrzyły na siebie. Oni wszyscy mogli zostać pociągnięci do odpowiedzialności za nie zgłoszenie Ireny jako Żydówki". Czterdzieści osób ryzykowało życiem."

Kilka lat temu żona Pelca, Ryszarda, zaczęła naciskać na niego, aby jego matka została uznana przez państwo Izrael za "Sprawiedliwą wśród Narodów Świata", co jest oznaczeniem zarezerwowanym dla tych, którzy ryzykowali i często tracili życie pomagając Żydom w czasie Zagłady. Karol był początkowo powściągliwy.

"Moja matka nie zrobiła tego dla nagrody", zauważa. "Zrobiła to z powodu swojej wiary religijnej, że powinna pomagać ludziom i kochać bliźniego jak siebie samego". Ale moja żona uważała, że powinniśmy to zrobić, aby udokumentować to, co ona i inni ludzie robili w imieniu Żydów w Polsce, a teraz, jak sądzę, miała rację". W 1999 roku, sześć lat po rozpoczęciu tego procesu, Karol Pelc pojechał do Chicago, aby odebrać nagrodę w imieniu zmarłej matki. Irena, Żydówka która uratowała matka Karola Pelca od śmierci   jest obecnie profesorem socjologii we Francji,. To właśnie ona złożyła ważne świadectwo w imieniu swojej "ciotki Kamilli Pelc, że cudem  nie tylko przeżyła okupację, ale także połączyła się z rodzicami, którzy byli jednymi z nielicznych szczęśliwych Żydów, którzy przeżyli Holocaust. Wiele polskich dzieci nie miało tyle szczęścia. A te, które przeżyły, zmieniły się na zawsze. "Uważam się za polskiego katolika, który przeżył Holocaust. Jest pewna siła, która pochodzi z tego rodzaju doświadczenia" - powiedział Pelc. "Wiesz, że możesz przetrwać w bardzo trudnych warunkach." I otrzymujesz błogosławieństwo, pewną rzadką i nieodwracalną jasność widzenia. "Wiesz," powiedział Pelc, "że wiedza, którą otrzymałem, jest jedyną rzeczą, której nie mogą mi odebrać."

Napitane  przez Karola I. Pelca

Przetłumaczony na język Polski przez jego przyjaciela. Jana Czekajewskiego

Thursday, August 06, 2020

Mowa-Trawa albo Nowomowa

Jan Czekajewski

Mowa-Trawa albo Nowomowa

Na początek muszę wyjaśnić znaczenie tytułu: „Mowa Trawa”, czyli „Nowomowa”, po angielsku, „Newspeak”. Mowa Trawa jest słowem czysto polskim i nie znajdziesz jej w słowniku polsko-angielskim. Jest to odpowiednik Nowomowy, opisanej przez George Orwell’a w książce 1984,  jaką stosowali komuniści w ZSSR i w krajach podbitych przez Sowiety i w Europie Wschodniej. Natomiast określenie „Mowa-Trawa “jest  szyderczą obroną zdrowego rozsądku przed kłamliwą propagandą płynącą z  sowieckiego Kremla i powtarzanej jak papugi przez sowieckich służalców. Będąc pozbawieni niezależnych środków informacji, my Polacy w PRL, broniliśmy się szyderstwem i dowcipem. Dzisiaj odnoszę wrażenie, że społeczeństwo amerykańskie jest tak zastraszone a prasa i Media, czyli TV są w większości spotulniałe, że nie widać większego oporu przed zakusami odebrania nam wolności słowa, która streszcza się w słowie:”NIE”. Czyli wolności sprzeciwieniu się  kłamstwu. To określenie wypowiedział przed laty także, Ronald Reagan.  A kłamstwem jest właśnie NOWOMOWA, czyli nazywanie -kłamstwa prawdą, białego-czarnym, zamordyzmu-liberalizmem, itd.itp.

Ci którzy dzisiaj w Ameryce używają sformułowań Nowomowy, czyli po polsku Mowy-Trawy myślą, że wynaleźli nową metodę kontroli społeczeństwa, kiedy w rzeczywistości nowomowa została opisana dokładnie przez Geoge Orwella  i była stosowana stosunkowo niedawno w praktyce w  ZSSR i krajach okupowanych przez sowiecką komunę.  Ja, jako młody chłopak, kiedy żyłem w Polsce, wtedy pod sowiecką kontrolą, codziennie słyszałem się i czytałem o Amerykańskiej agresji w Korei, o Grupie Państw Postępowych (czyli sowieckich) i Imperialistach zachodnich ( czyli US i Europa Zachodnia). Kraj, w którym wtedy żyłem nazywał się Polską Republiką Ludową (PRL) której rząd opierał się o brutalnej, tajnej policji (Urząd Bezpieczeństwa) wypełniającej rozkazy z Moskwy.  Oczywiście nazwa Ludowa nie miała nic wspólnego z ludem, czyli mieszkańcami ujarzmionego kraju.  To samo miało miejsce, kiedy komuniści nazwali ich własny terrorystyczny system, rządem „Robotników i Chłopów”. Trzeba było czekać 45 lat zaczem lud w postaci ruchu Solidarności obalił te kłamstwo w nazewnictwie. Podobnie jest dzisiaj w US. Media, które zostały przechwycone przez „postępowych” redaktorów próbują nas przekonać, że kraj jest opanowany przez „rasistów” i dlatego trzeba otworzyć drogę do kariery ludziom czarnym. Aczkolwiek progresywni (postępowi) ideolodzy potrzebują do koalicji więcej ludzi, dlatego tez wymyślili sobie grupę pod nazwa LGBTQ+ którą będą bronić i hołubić no i oczywiście kobiety, które są dyskryminowane jako osobna rasa kobieca. Trzeba je wybawić z opresji białych mężczyzn, aby zasiadały teraz w radach nadzorczych wielkich korporacji. Coś mi znowu przypomina sowieckie plakaty i posągi robotnika z młotem w ręku i młodą kobietę na traktorze, dzisiaj przy laptopie.   Ogólnie biorąc, „Media” i ktokolwiek za nimi stoi, zdecydowały, że kraj ten, czyli US, jest rasistowski i z tego „rasizmu” , postępowi przywódcy mają obowiązek go wyzwolić.  Nie jest istotne, czy obywatele o ciemnej skórze chcą być wyzwoleni i to w dodatku przez neokomunistów. Przymus „wyzwolenia” jest nakazem a nie propozycją. W gwarze ulicznej liberalny neokomunista mógłby powiedzieć:  „Słuchaj mnie  bracie musisz być wyzwolony, bo ci modę obiję”.. Do walki z nieistniejącym rasizmem doszlusowali „postępowi liberałowie” o zakorzenionych komunistycznych przekonaniach, którzy stanęli na czele  różnego rodzaju wydziałów  historii i nauk socjalnych a także komitetów „rasowej i rodzajowej integracji” na amerykańskich uniwersytetach, zapominając, że te jakoby nowatorskie  pomysły miały odpowiednik w Katedrach  Komunistycznej Ekonomii  i Filozofii Marksistowskiej, a także,  że ich idee i pomysły są wspólne z pomysłami Adolfa Hitlera, który z rasy stworzył morderczy system NSDAP (Narodowa Socjalistyczna Niemiecka  Robotnicza Partia). Amerykański ruch „Antifa”, to nic innego niż wersja komunizmu sowieckiego, który jakoby miał w założeniu zwalczać faszyzm.  My Polacy pamiętamy, że od 17tego   września  1939 do końca wojny w Maju 1945, a nawet później  komuniści i niemieccy faszyści  wspólnie mordowali Polaków. Później morderstwa przekazali polskim namiestnikom z Urzędu Bezpieczeństwa. Czytając amerykańska prasę, albo patrząc na większość kanałów TV odnoszę wrażenie, że żyję w kraju zmierzającym do systemu jaki doskonale opisał George Orwell w słynnej książce „1984” w której opisuje życie w kraju zwanym Oceania zarządzanym przez Wielkiego Brata w którym jednym z ważnych jest „Ministerstwo Prawdy” w  którym pracuje urzędnik zajmujący się wynajdowaniem nowych słów zastępczych w stosunku do słów zakazanych. George Orwell nie pisał tej książki z czystej fantazji, gdyż w roku 1949 miał już dostęp do sytuacji jaka panowała w ZSSR od ponad 30 lat, od mementu Rewolucji Październikowej w roku 1917 i stopniowego powiększania kontroli nad sowieckim społeczeństwem poprzez mordy Stalina wobec współobywateli jak i i towarzyszy rewolucjonistów. Było to swojego rodzaju ostrzeżenie dla swych współobywateli, Anglików, jak życie będzie wyglądać, jeśli komuno-faszyzm zostanie przyjęty jako metoda kontroli społeczeństwa. Na szczęście hiobowe perspektywy nie spełniły się dla świata zachodniego, ale idee totalnej kontroli tkwiły w pewnych kołach tak zwanych liberalnych intelektualistów.  Jego złowieszcze prognozy nie spełniły się w roku 1984, ale 71 lat po ukazania się książki ożyły w amerykańskiej postaci i nawet rozeszły się po reszcie tak zwanego Wolnego Świata. Co prawda życie obywateli naszego kraju jest jeszcze dalekie od przerażającej perspektywy opisanej w książce Orwella, ale próby wprowadzenia nowego porządku już są widoczne. W Ameryce zaczynamy mieć klimat wiosny rewolucyjnej, który się jakoś zbiega z klimatem pandemii, który chcąc czy nie chcąc ujawnia słabości systemu kapitalistycznego, jaki sobie bankierzy wymyślili opartego na bezwartościowym pieniądzu i powszechnym zadłużeniu. Nie jestem przeciwny koniecznym reformom systemu kapitalistycznego, który przestał być kapitalizmem opisanym przez Adama Smith’a, ale to co obserwujemy dzisiaj to  jest próbą zamachu na podstawowe wartości cywilizacji zachodniej, opartej na Judeo-Chrześcijańskiej religii i „Dziesięciu Przykazaniach” określających podstawowe zasady współżycia socjalnego.  Dzisiejsi neo-komuniści  posługując się metodami zapożyczonymi  z komunizmu sowieckiego i nazizmu niemieckiego  podjudzają masy naiwnych ludzi, głównie młode kobiety z zamożnych rodzin  do obalenia istniejącego porządku społecznego, posługując się terminologią rasową.  Dzisiejszy kiedyś bardzo popularny i niezależny dziennik w Nowym Jorku stał się gazetą podobną do sowieckiej „Prawdy”, podając, że dzisiejszy weekend tysiące demonstrantów w „większości spokojnych”, atakowało policję i wybijały szyby w mieście Seattle w stanie Oregon dając przykład  innym  że winni się solidaryzować z próbą obalenia powszechnego „rasizmu”.

Kto finansuje amerykański neokomunizm?

Do robienia rewolucji nie wystarcza entuzjazm naiwnego tłumu. Do tego potrzeba dużo pieniędzy. Rewolucje bolszewicką w roku 1917 Lenin robił za pieniądze niemieckie, obiecując Niemcom, że postara się w zamian zawrzeć pokój i zakończyć wojnę z nimi, co rzeczywiście dokonał zawierając pokój z Niemcami w  Brześciu Litewskim. Dodatkowe pieniądze zainwestowali w komunistyczna rewolucję nikt inny jak bankierzy amerykańscy w zamian za koncesje w eksploatacji złóż naturalnych i inwestycje w przemysł. Głównym rozmówca i człowiekiem zaufanym był wtedy partyjny kolega Lenina,  Leon Trocki, którego 23 lata później zamordował w Meksyku, agent wysłany przez jego partyjnego kolegę, towarzysza Stalina. A jak jest dzisiaj?

Kto finansuje dzisiejszą amerykańską rewolucję? Na pewno nie młodzi opryszkowie wybijający szyby w domach handlowych ani też nie młode, naiwne białe dziewczyny pochodzące z rodzin inteligenckich. Dzisiejsza rewolucja wymaga wiele dziesiątków albo nawet setek milionów dolarów. Kto są ci dobroczyńcy z głębokimi kieszeniami?  Ja mogę jedynie spekulować.  Mogą to być wrogowie zewnętrzni, których nie brak, ale także wrogowie wewnętrzni, bilionerzy, którym się wydaje, że olbrzymie bogactwa jakie posiedli poprzez różnego rodzaju manipulacje finansowe przekładają się na bilionową inteligencję, która ich upoważnia do kierowania światem.  Ogólnie występują oni pod nazwą Globalistów, spotykających się corocznie w Davos, w Szwajcarii. Na pierwszym miejscy podejrzewałbym George Sorosa. Na początek trochę o biografii Georga Sorosa. Jako młody chłopak, przeżył wojnę ukrywając swe żydowskie pochodzenie w Budapeszcie gdzie się urodził. Później wyemigrował do Anglii, gdzie skończył studia ekonomiczne.  Wielkich pieniędzy się dorobił na spekulacjach finansowych za pomocą fundacji dobroczynnych, unikając w ten sposób opodatkowania. W Polsce dla celów politycznych założył fundację Batorego. W  Ameryce Soros  wielu lat finansuje wybory kandydatów na polityczne stanowiska z ramienia Partii Demokratycznej w Stanach Zjednoczonych. Nie ukrywa, że jest otwartym wrogiem Prezenta Donalda Trumpa. Jego ambicje polityczne są globalne. Pieniądze jakie zgromadził chce poświęcić dla modyfikacji tego świata wedle własnej ideologii, która jak dotychczas jest mglista. Wygląda na to, że Soros jest  wrogiem wszystkiego co jest, albo było, niż jest za tym czego jeszcze niema.  Ingerencja krajów zewnętrznych jak Chiny czy Rosja w politykę i rewoltę amerykańską jest mało prawdopodobna. Ich działalność byłaby łatwo widoczna i nielegalna. Natomiast ingerencja George Sorosa wygląda na zupełnie legalną i możliwą  poprzez system różnego rodzaju fundacji dobroczynnych i PACS (Politycznie Aktywnych Komitetów). Zastanawiam się skąd ubodzy demonstranci mają pieniądze na zakup tysięcy kosztownych fajerwerków? Kto subsydiuje lewicowe (komunistyczne) organizacje i opłaca profesjonalnych demonstrantów?  Nie dziwię się, że Putin przejrzał Sorosa zamiary i „wyprosił” jego  organizacje z Rosji. Na terenie międzynarodowym  Soros atakuje Polskę i specjalnie Węgry, kraje które  tak zwana prasa liberalna kontrolowana przez niego określa jako faszystowskie, nad czym Polacy bardzo ubolewają.

A oto jak będzie życie wyglądało w nowej „Oceanii”

Jeśli neokomunistom uda się obalić jakoby „rasistowski” amerykański kapitalizm to już sobie fantazjuję jak życie w nowej „Oceanii” będzie wyglądać. Przed wszystkim ludzie będą z liberalnego nakazu niezmiernie szczęśliwi i bardzo liberalni. Pracować nie będzie potrzeba, bo praca będzie wykonywana przez roboty. Ambicje zostaną zniwelowane i ludzi bardziej inteligentnych się chemicznie ogłupi. Nielegalni praco- alkoholicy, będą poddawani psychiatrycznemu leczeniu.  Co do rasizmu, to wszyscy będą rasowo identyczni o kolorze tęczowym. Długość życia też się ustali w proporcji do wyników plonów w danym roku. Jeśli chodzi o płeć to każda osoba będzie miała kompletny jej wybór i zmianę w zbiorze LGBTQ +M(mężczyzna)+K(kobieta).

Jan Czekajewski

 


Tuesday, July 14, 2020

Rok 2021 w Trockiburg, USA


Jak wiadomo od kilku miesięcy ludzie zakażeni wirusem mają różne objawy, które czasami łączą się z utratą pamięci. W moim wypadku sprawa przedstawia się inaczej. U mnie wirus miał działanie odwrotne. Nagle stałem się jasnowidzem. Kiedy dzisiaj wstałem z łóżka i spojrzałem na mój iPhone, to co prawda czas się zgadzał z moim starym zegarkiem firmy Timex kupionym kilka lat temu za $35,- ale rok był różny, gdyż mój iPhone pokazywał rok 2021. Zacząłem się zastanawiać, czy przespałem cały rok, czy tylko nagle na skutek wirusa Covid-19 stałem się człowiekiem, który zarówno fizycznie jak i psychicznie znalazł się w czasie przyszłym. Zaczem włożyłem skarpetki nagle ktoś zadzwonił do drzwi mego domu. Kiedy drzwi otworzyłem znalazłem się w towarzystwie kilku różnokolorowych ludzi, z maseczkami na ustach i kijami do grę w palanta, którzy przyszli oznajmić mnie, że są z komitetu blokowego Postępowej Demokracji w mojej mieścinie od dzisiaj zwanej Trocki-burg i przyszli poinformować mnie jakie nowe prawa w nowym roku 2021 będą mnie obowiązywać. Poniżej posługując się aplikacją na mym iPhonie nagrałem przebieg rozmowy z moimi gośćmi.
Witajcie towarzyszu Zetempowiec, my tu przyszli Was zapytać, czy jesteście za czy przeciw? Z naszych kartotek wynika, że kiedyś należeliście do postępowej organizacji w Polse Ludowej i chcemy poprostu potwiedziec że Wasze poglady liberalne nie uległy zmianie.
Mając doświadczenie jeszcze z PRL-u odpowiedziałem klarownie ale ostrożnie, że jestem za nie będąc jednak pewny, że może przeciw jest właściwe.
No to się cieszymy, aczkolwiek Wy z wyglądu człowiek blady, mówiąc brutalnie po prostu biały, my mamy podejrzenie, że jesteście rasistą. Pozwólcie, że wejdziemy do waszego domu, aby sprawdzić czy nie macie posągu jakiegoś faszystowskiego Kościuszki, Pułaskiego albo świętego, byle jakiego, który należy rozbić.
Nie, Kościuszki pomnika nie mam, ale mam na ścianie dwa obrazy, jeszcze z PRL-u na jednym biedny chłop pańszczyźniany, być może mój pradziadek, jedzie wozem zaprzęgniętym w chudą szkapę, polną drogą. Znaczy to, że jest to obraz białego, bezrolnego wiejskiego proletariusza. Na drugim obrazie widać malowane na olejno płaczące wierzby, które płaczą z powodu ich ucisku przez faszystowski, kapitalistyczny rząd polski w tamtych czasach.
Towarzyszu Zetempowiec, ja natomiast widzę, że po lewej stronie, zaraz przy drzwiach wisi na gwoździu złocony talerz wrogiej nam białej kobiety, wyraźnie heteroseksualnej, z napisem Natalia Potocka. Czy to ktoś z Waszej rodziny?
Nie, Towarzyszu Blokowy to nikt z mojej rodziny. Moja rodzina chłopska i uciskana przez rodziną arystokratów Potockich. Talerz ten kupiłem jeszcze w PRL na jarmarku zwanym CEPELIA. Czy może wisieć, czy mam zaraz go rozbić?
Pozwólcie, że się na temat Natalii Potockiej skomunikuje z Komitetem Centralnym. On maja kartotekę tych wszystkich arystokratów, zarówno popierających wyzwolenie Bastylii we Francji jak i wrogich przeciwnych postępowi społecznemu i technicznemu, jak na przykład wynalazek gilotyny, pary i elektryczności. Potocka niech na razie wisi!
Również te dwa obrazy mogą zostać, ale nas bardziej interesuje wasza historia rodzinna. Czy w Polsce nie mieliście czarnych albo islamskich niewolników.
Nikt z mojej rodziny żadnych niewolników nie miała nawet moi pradziadkowie byli niewolnikami, jeszcze za ruskiego Cara, przypisanymi do ziemi.
Czy twoi pradziadkowie byli czarnymi niewolnikami czy białymi? Jeśli białymi to dlaczego?
Niestety przez tragiczny splot genetycznej rzeczywistości rodzice moich pradziadków też byli biali. Bardzo tego żałuję i przepraszam. Czy mogę przepraszać na stojąco czy mam uklęknąć?
My wiemy Towarzyszu Zetempowiec, że macie artretyzm, który powoduje, że jak uklękniecie to już powstać nie będzie możliwe. Wiec z powodów medycznych zwalniam Was z obowiązku przepraszania na zgiętych kolanach.
Co waszej orientacji seksualnej, czy jesteście za czy przeciw?
Ogólnie biorąc to jestem bardziej za a mniej przeciw. Jestem sympatykiem a nie uczestnikiem
Wy tu coś kręcicie.
Podkreślam, że jestem za więcej seksu a mniej przeciw seksowi.
Jaki seks macie na myśli? Chcemy wiedzieć, czy jesteście za seksem z osobami LGTBQ+?
Jestem oczywiście za, szczególnie jeśli chodzi o grupę oznaczona znakiem+, aczkolwiek do dzisiaj nie wiem kto to jest albo co oni/one są. Musze jednak dodać, że jeszcze w liceum. W 9tej klasie miałem kolegę, który siedział ze mną w jednej ławce i trzymał mnie za kolano. Na imię miał Adolf. Godziłem się na to, bo w zamian przynosił mi bułki z szynką. Później, jak dorósł to nawet został oficerem postępowej organizacji zwanej Urząd Bezpieczeństwa zwalczającej kapitalistów i arystokrację. Mówię o tym, aby podkreślić moja sympatie dla całej grupy LGTBQ+ i Urząd Bespieczeństwa Publicznego.
Towarzyszu Zetempowiec, jak wam się wydaje, ile jest członków LGBTQ+ w społeczeństwie?
Wedle mnie, a właściwie wedle prasy i TV to przynajmniej aktywnych członków i członkiń nie mówiąc o grupie T, Q + to jest 51,99% . Resztę stanowią heteroseksualni sympatycy i mała grupa faszystowskich heteroseksualistów obliczana na 0.9%.
Jak wam się wydaje, dlaczego nasza Partia Liberalno-Demokratyczna i Rząd tolerują heteroseksualizm w społeczeństwie.
Oczywiści są oni, ci heteroseksualiści, przydatni jako sympatycy w tak zwanych liberalno-demokratycznych wyborach no i z praktycznych wymogów rozmnażania się grupy LGBTQ+. To archaiczne rozmnażanie jest konieczne do momentu, kiedy rozmnażanie będzie się odbywać bezpłciowo, przez pączkowanie. Czy mam wyjaśnić proces pączkowania?
Nie, dziękuję, Towarzyszu Zetempowiec, widać jest, że jesteście doskonale naukowo poinformowani.
A jaki jest wasz stosunek do kobiet?
Jak najbardziej pozytywny od przodu i od tyłu. Chudych nie lubię, bo wyglądają niezdrowo.
Dziękuję za szczerą i konstruktywną opinię.
Nasze bieżące władze też popierają tężyznę, wagę i wymiary zarówno w milach jak i centymetrach.
A ustrój społeczny? Co myślicie o kapitalizmie?
Kapitalizm trzeba obalić, aby wszyscy mieli po równo. Ludzie winni pracować jak im się zechce, ale nie za dużo. Rząd powinien wszystkim dawać kartki na umiarkowane życie. Ludzie, którzy pracują za dużo winni zostać surowo karani za zachowanie aspołeczne. Dają zły przykład młodzieży. Trzeba im odebrać kartki na chleb i mydło. Niech głodują i śmierdzą!
Wy Towarzyszu Zetempowiec jesteście brutalni w swych ocenach sytuacji. Mam nadzieję, że perswazja wystarczy i pracujących za dużo nie będziemy zmuszeni głodzić.
My Towarzyszu Zetempowiec mamy wytyczne i specjalny kwestionariusz, który was zakwalifikuje do odpowiedniej grupy społecznej.
A jak taki kwestionariusz wygląda i jakie pytania zawiera?
Oto przykłady:
1. Czy jesteś za, bardzo za, jak najbardziej za.
2. Czy uważasz się za Czarnego Amerykanina, Biało-Czarnego Amerykanina, Białego Amerykanina z genetycznym pochodzeniem afrykańskim (oznaczyć procent genów)
3. Czy uważasz że Czarne Życie Ma Znaczenie? Podaj procent znaczenia np. 100%,200%.300%
4. Czy uważasz, że Życie Ma Znaczenie, podaj procent np.: 0%,-10% itd
5. Czy biali winni przepraszać za fakt, że są biali na jednym kolanie, na dwu kolanach czy plackiem na leżąco.
6. Czy osoby białe mające problemy medyczne, jak artretyzm mogą przepraszać na stojąco a osoby sparaliżowane poprzez odcisk kciuka lub mrugnięcie oka?
Wygląda na to, że jest możliwość zakwalifikowania was, Towarzyszu Zetempowiec do grupy umiarkowanie postępowej. Chcieliśmy wam przypomnieć, że kwalifikacje możecie podnieś, pomimo że na przeszkodzie jest wasze blado-białe pochodzenie, do grupy zdecydowanie postępowej. Wymaga to wpłaty $10,000 na konto w Międzynarodowym Banku Ludzi Postępowych (MBLP), którego honorowym prezesem był do niedawna znany filantrop Jeffrey Epstein, któremu się zmarło w więzieniu w Nowym Yorku. Podobno przez drobną pomyłkę, sznurując buty, powiesił się na sznurowadle.
Jak widać Towarzyszu Zetempowiec z waszych odpowiedzi to byliście doskonale wykształceni w czasach postępowych waszej byłej ojczyzny PRL, niestety dzisiaj faszyzującej. Gratuluję!
Przewodniczący: podpis mało czytelny
KOMITET BLOKOWY POSTĘPOWEJ DEMOKRACJ w Trocki-burgu, (dawniej Columbus) , jak dotychczas w USA
Reply Reply All Forward

Friday, June 08, 2018

Zamierzch Amerykanskiego Imperium

ZMIERZCH AMERYKAŃSKIEGO IMPERIUM
Dziennikarze i politycy lubią porównywać Stany Zjednoczone do Imperium Rzymskiego a pokój, jaki na początku naszej ery gwarantował Rzym i jego armie, zwany, po łacinie, jako Pax Romana. Natomiast dzisiaj pokój, jaki gwarantują Stany Zjednoczone lubią nazywać, przez analogię, „Pax Americana”.  Pokój Rzymski trwał tak długo jak długo trwało Imperium Rzymskie, czyli od roku 27 przed Chrystusem do roku 1453  po urodzeniu Chrystusa, kiedy to Turcy Otomańscy podbili Konstantynopol dzisiaj zwany Istambułem. W tym okresie istniały dwa imperia, zachodnie z siedzibą w Rzymie, które istniało do roku 476 po Chrystusie i Imperium Bizantyjskie z siedzibą w Konstantynopolu, dzisiaj Istambule.  W sumie Imperium Rzymskie i Bizantyjskie zarządzały Europą Zachodnią , Afryką Północną i Małą Azją przez około 1500 lat. Wiele książek napisano na temat, dlaczego Imperium Rzymskie i Bizantyjskie upadło, ale jedną wspólną cechą, która spowodowała upadek tego polityczno-wojskowego i kulturalnego tworu, było, że Imperium rozrosło się ponad możliwość strawienia rozległych zdobyczy w postaci ludzi o różnych kulturach i językach mieszkających w odległych krajach, które nie było możliwości kontrolować z centrali. Trzeba się z tym faktem pogodzić i starać się trzeba, aby zmierzch Imperium Amerykańskiego był bezbolesny, czyli nie skutkiem wielkiej wyniszczającej wojny lub domowej rewolucji na skalę Rosji w roku 1917, czy też zdarzeń, jakie miejsce przy upadku Rzymu i Konstantynopola.
Na gruzach Imperium Rzymsko-Bizantyjskiego zaczęły powstawać inne imperia. Ograniczmy się do tych, które przyczyniły się do europejskich wojen, które pamiętają nasi dziadkowie i my sami, czyli do wieku dziewiętnastego i dwudziestego. Było to Imperium Angielskie, Francuskie , Rosyjskie i Amerykańskie zwane jako USA. Rozpad Imperium rosyjskiego zaczął się jeszcze przed pierwsza wojna światową, pogłębił się w czasie wojny ale na kilkadziesiąt lat jego życie zostało przedłużone przez wynalazek nowej religii, zwanej „Marksizmem-Leninizmem” i stworzeniem z  Rosji Carów  zlepek zwany ZSSR ( Związkiem Sowieckich Socjalistycznych Republik). Jak było do przewidzenia zlepek ten funkcjonował tylko 80 lat i Rosja się skurczyła ponownie, aczkolwiek jej olbrzymie posiadłości azjatyckie i północne (Syberia) zostały nietknięte. Stany Zjednoczone od czasów pierwszej wojny światowej rosły w siłę, a szczególnie dostały zawrotu głowy w momencie załamania się sowieckiego systemu w roku 1989, zapoczątkowanego w Polsce przez ruch Solidarność.  Politycy amerykańscy zaczęli wierzyć, że amerykański system zarzadzania oparty na dwóch partiach politycznych zasadniczo nie wiele różniących się między sobą jest powodem wielkości Ameryki, czyli USA. Nie zauważali jednak albo udawali, że nie widzą, że potęga naszego kraju ulega stopniowej erozji.


Stopniowa Erozja Potęgi Amerykańskiej
Po drugiej wojnie światowej, tylko dwie potęgi zostały warte zainteresowania. USA i ZSSR. Obydwie miały wbudowany w ich systemy polityczno-ekonomiczne bombę zegarową, coś w rodzaju początków nowotworu. W wypadku ZSSR nowotworem tym był system marksistowsko-leninowski traktowany, jako religia sowieckiego systemu. USA, natomiast opierała swój system na ekspansji ekonomicznej i militarnej popieranej od czasu do czasu wojną, poprzez pośredników. Do bezpośredniego konfliktu między mocarstwami nie doszło z powodu śmiertelnego zagrożenia bombami jądrowymi, którymi dysponowali obydwaj szermierze, jeden demokratyczny drugi komunistyczny. W miarę upływu czasu, jak można było przewidzieć, system komunistyczny a raczej marksistowsko-leninowski upadł i można powiedzieć, że wycofał się z pola walki, a raczej z konkurencji o władze nad światem, zostawiając pole bitwy, czyli resztę świata Amerykanom. Sukcesem tym zachłystnęły się pewne grupy polityczne w Ameryce, tak zwani neo-konserwatyści, którzy zaczęli głosić teorię, że wiek następny, czyli wiek 2100 jest Wiekiem Amerykańskim. Taka mocarstwowa megalomania podobała się wielu Amerykanom, którzy wolą nie pamiętać o wojnie w Wietnamie i Afganistanie. Czyli dzisiaj mamy taką sytuację, jaka mamy. Na politycznym horyzoncie nie ma człowieka, który  odważyłby się powiedzieć Amerykanom: „Trzeba żyć z pracy, nie z pożyczek, bo jesteśmy bankrutami”. Był  jeden taki, nazywał się DR. Ron Paul, który mówił podobnie,  kandydował na Prezydenta, ale go wyśmiano.

Przegrana wojna w Wietnamie i jej konsekwencje
Wedle mnie USA dało się nabrać na iluzję, jaką roztaczali Sowieccy marksiści, o wyższości systemu „socjalistycznego” nam kapitalistycznym. Ta iluzja była przeznaczona dla użytku wewnętrznego, dla otumanienia sowieckich mas, a nie dla amerykańskich polityków, którzy uwierzyli w „teorię domino” , że raz jakiś kraj zostanie zarażony komunizmem, ten już jest na zawsze stracony dla demokracji. Gdyby USA nie dawało się wciągnąć w wojnę w Wietnamie i kolejne wojny w krajach „trzeciego świata” finanse amerykańskie byłyby dużo zdrowsze niż dzisiaj.
Dla Amerykanów wojna w Wietnamie skończyła się 15 sierpnia 1973 roku, trwała 20 lat i kosztowała około 57 tysięcy zabitych Amerykanów , 2 milionów zabitych cywilnych Wietnamczyków i 1,3miliona zabitych wietnamskich żołnierzy. Ekonomicznie licząc wedle wartości dolara z roku 2011, wojna w Wietnamie kosztowała US około 1 tryliona dolarów. US przegrało ta wojnę na trzech frontach, na froncie wojskowym, domowym i ekonomicznym. Pod koniec wojny społeczeństwo amerykańskie, szczególnie młodzież było na progu rewolucji z powodu niekończącej się wojny, która nie miała poparcia społecznego. Ludzie przestali wierzyć w „teorię domina”. W końcu prezydent Nixon zrozumiał, że dalsze utrzymanie powszechnego poboru do wojska jest niemożliwe, zakończył obowiązkowy pobór 15 sierpnia 1971 roku.  Tego samego dnia Prezydent Nixon zakończył wymienialność dolara na złoto, nie będąc w stanie spłacać długów zaciągniętych na prowadzenie wojny w złocie. Od tego momentu dolar stał się tak zwaną waluta opartą na zaufaniu do rządu i systemu amerykańskiego, a nie na rzeczywistej wartości. Powstała możliwość nieskrępowanego druku pieniędzy, dla finansowania braków budżetowych związanych z następnymi wojnami. Ta możliwość stała się powszechna i nawet ubrano ją w nową nazwę: „Financial Easing”, czyli Łatwość Finansowania.

Dolar rezerwowy podtrzymuje imperialne ambicje
Od przegranej wojny w Wietnamie, zapał do dalszych wojen w odległych krajach zniknął na 20 lat, aż do wojny w Afganistanie, która trwa do dzisiaj, czyli 17 lat i jej koszt jest porównywalny do wojny wietnamskiej, czyli ponad 1 trylion dolarów.
Kontynuacja wojny w Afganistanie jest możliwa z powodu zlikwidowania obowiązkowego poboru do wojska i zastąpienia go dobrze opłacanymi ochotnikami. „Wynalazek” dolara, jako waluty rezerwowej, zezwala na dalsze finasowanie tej wojny jak i szeregu innych wojen na Bliskim Wschodzie, w Iraku i Libii oraz utrzymanie baz amerykańskich w 140 krajach. Co najważniejsze, „dolar rezerwowy”, tak długo jak nie jest używany w obrocie wewnętrznym w USA, tak długo nie powoduje inflacji, jaka miała miejsce w Niemczech po pierwszej Wojnie Światowej, a dzisiaj w Wenezueli. Trzeba przyznać, że nie wszystkie pożyczone pieniądze idą w USA na wojsko. Z uwagi na pozbycie się miejscowego przemysłu, co spowodowało stały deficyt w handlu zagranicznym USA, od roku 1984, powstało w USA ukryte bezrobocie i wzrost świadczeń socjalnych dla tej grupy ludzi. Tego rodzaju metoda utrzymania ładu socjalnego ma na dłuższą metę skutki uboczne, jakimi jest plaga narkotyków i gangów terroryzujących miasta amerykańskie oraz ponad 10 milionów nielegalnych Meksykanów, podejmujących się pracy, jaką pogardzają urodzeni Amerykanie.

Dlaczego jednak żyje  się nam tak  dobrze, kiedy jest tak źle?
Jednymi z nas żyje się bardzo dobrze, innym mniej, ale w porównaniu do krajów Ameryki Południowej czy nawet Chin, stopa życiowa Amerykanów jest większa niż mieszkańców wielu innych krajów. To zjawisko ma miejsce z powodu życia za pożyczone pieniądze. Pieniądze pożyczają nam kraje, które kupują nasze obligacje pożyczkowe, tak zwane Federal Bonds, które wypuszcza rząd amerykański, aby pokryć niedostatki budżetowe. Dlaczego inne kraje kupują te obligacje, które nie maja pokrycia w złocie? Dlatego, że jak na razie dolar amerykański stanowi tak zwana walutę rezerwową, za którą inne kraje mogą kupić sobie ropę naftową, która jest wyceniana w dolarach. Mniejsze kraje, jak Libia i Irak, które chciały w przeszłości podważyć sprzedaż ropy za dolary amerykańskie, doświadczały bolesnej lekcji i zmuszone zostały do zmiany ich poglądów na temat wyceniania ropy. Dzisiaj jednak, sytuacja jest poważniejsza, jako że Chiny, Indie i Rosja zamierzają handlować miedzy sobą we własnych walutach, a podobne intencje ma także Iran. Militarna interwencja w stosunku do Chin i Rosji nie wchodzi w rachubę z powodu ich potencjału nuklearnego. Nikt nie chce wojny nuklearnej, w której nie będzie zwycięzców. Natomiast istnieje jasno widoczna tendencja podważania wartości dolara przez Chiny i Rosję i jeśli im się to uda, to Ameryce będzie groził krach finansowy na miarę roku 1929, albo głębszy.
Czas na konkluzję
Mam nadzieję, że ktoś w USA zdaje sobie z tego sprawę i że istnieje w USA plan na możliwość takiej katastrofy finansowej, w której  nasze oszczędności znikną z dnia na dzień. Zwykle Imperia, którym grozi upadek i wewnętrzna rewolta, uciekają się do wojny, jako argumentu scalającego społeczeństwo. Zastanawiam się, kogo dzisiaj US mogłoby względnie bezpiecznie zaatakować? Może...Iran? Ciekawe jest, że upadek Imperium ZSSR odbył się bezkonfliktowo. Może warto wyciągnąć a tego wnioski?
Jan Czekajewski
8 czerwiec, 2018r







Monday, April 30, 2018


Jan Czekajewski

1 Maj, 2018


NAPOLEON BONAPARTE A SPRAWA POLSKA
Jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie...

 Tak sobie siedzę i myślę, jak baca pod Giewontem. Czasami tylko siedzę i żadna myśl mi do głowy nie przychodzi. No i dobrze, gdyż samo siedzenie nie jest groźne, ale myślenie może mieć poważne konsekwencje. Najgorsze są wnioski, które są konsekwencją myślenia, a szczególnie wnioski, którymi chcemy się podzielić z otoczeniem i przekazać je pismem drukowanym albo środkami internetowymi. W prymitywnym systemie zwanym komunistycznym, albo Demokracją Ludową, szło się do więzienia za tak zwaną „szeptaną propagandę”. Dzisiaj już nikt nikogo za szeptaną propagandę do więzienia nikt nie wsadza, ale szerzenie niepokornych wniosków, na początek może się skończyć odłączeniem od Internetu. Teraz sobie siedzę i myślę, kim ja jestem, albo chciałbym być? Czy wieszczem narodowym, jak Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, czy też pogromcą narodowych słabości, jak Ksiądz Skarga? Wybrałem jednak możliwość trzecią, czyli wcielenie się w postać królewskiego błazna na dworze króla Zygmunta Starego, Stańczyka, który w szyderstwie przekazywał gorzką prawdę o polskim narodzie i jego rządzie. Przypomniałem sobie, że przez kilka lat, w okresie średniej młodości miałem kopię obrazu Matejki, z osobą zatroskanego Stańczyka, wiszącą nad moim biurkiem. Biorąc pod uwagę moje braki w ortografii moje aspiracje na poetę muszę zostawić niespełnione. Błaznem natomiast z natury byłem a więc takim pozostanę. Na dodatek, pozycja błazna zapewnia, nawet w dzisiejszych czasach ograniczoną niekaralność, której granice są zakreślone prawnie przez ukazy, z czego się wolno śmiać, jak i kiedy. Ponieważ żyjemy w kraju wolnym i demokratycznym można się tutaj śmiać do łez z ludzi tłustych i łysych, jednak pod warunkiem, że są to mężczyźni biali i heteroseksualni. Można się zanosić od śmiechu opisując polskich patriotów, zwanych „populistami” ale nie z wizerunku, finansisty Sorosa z długim nosem, walczącego z „ węgierskim populistą”, Orbanem. W Ameryce najbezpieczniej, a nawet jest zalecane, śmiać się z niczego. Tak jak to mówią w Polsce, śmiać się jak głupi Jaś do sera. Śmiech winien być głośny i szczery, pozytywny w swym charakterze, nie ubliżający innym rasom i osobom pewnych wyznań religijnych i grupy określonej, jako LGBTM. Osoby, które z jakiś powodów śmieją się „chichocząc” winny zostać poddane kuracji odwykowej.

 Czy nam Polakom wolno śmiać się z polskich przywar narodowych?

Zacznijmy od hymnu narodowego w którym w drugiej zwrotce jest powiedziane, że : „Dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać mamy”, ale powinno być „ ...jak przegrywać mamy”. Autor, Józef Wybicki, pisał słowa do tego hymnu w roku 1797 we Włoszech, przed wyprawą Napoleona na Moskwę. Gdyby Wybicki pisał ten tekst w grudniu roku 1812, jestem pewny, że zmieniłby żenujący tekst drugiej zwrotki, gdyż Bonaparte doświadczył sromotnej klęski w czasie wojny z Rosją. Z 680 tysięcy żołnierzy Napoleona wyruszających na wojnę z Rosją w czerwcu 1812 roku , przeżyło, jako zdolnych do walki, nie więcej niż kilkadziesiąt tysięcy. Dlaczego pisze o Bonapartym? Otóż narzuca mi się analogia z sytuacją Napoleona wtedy i Polski i Polaków w czasach dzisiejszych. Czas na to, aby napisać nowe słowa do starej melodii hymnu narodowego. Czy należałoby zastąpić słowa w drugiej zwrotce polskiego hymnu słowami „Dała nam przykład Ameryka jak zwyciężać mamy”, czy też radykalnie zmienić na : „Dała nam przykład Ameryka, jak przegrywać mamy”? Mam na myśli wojny amerykańskie w Wietnamie, Afganistanie, Iraku i Libii. Polacy w czasie Wojny Napoleońskiej z Rosją wysłali do Rosji około 100 tysięcy żołnierzy. Wróciło ich do Polski, a właściwie do Księstwa Warszawskiego, około 28 tysięcy. Uprzednio w roku 1802 Polacy zostali wysłani przez Napoleona do Santo Domingo (Dzisiaj Republika Dominikańska i Haiti) w celu stłumienia powstania niewolników. A z 6-ciu tysięcy Polaków wysłanych do Santo Domingo wróciło do Francji zaledwie kilkuset, a około 600, tych mądrzejszych, zostało na wyspie przechodząc na stronę powstańców. W roku 1808 Napoleon wysłał Polaków do Hiszpanii w celu stłumienia powstania Hiszpanów, którzy chcieli zachować swoją wolność. Ta uprzednia polska działalność nie przynosi chluby Polsce i Polakom, którzy wolą szermować hasłem, „My walczymy za naszą i waszą wolność”. Pytanie należy sobie zadać, czy Polska i Polacy zasłużyli sobie na miano wyzwolicieli w Afganistanie i Iraku? Nawet nasi sprzymierzeńcy w NATO, Francuzi i Niemcy odmówili udziału w wojnie w Iraku. Dzisiaj, po latach odzywają się słowa krytyki w samych Sanach Zjednoczonych, że wojna w Wietnamie była pomyłką. Nawet w czasie, kiedy Polska, a właściwie PRL, był sowiecką kolonią, nie „zaproszono” Polaków, aby pomagali ZSSR w ich agresji w Afganistanie. Może ktoś z byłej wierchuszki w PRLu, jak np. były Prezydent, Aleksander Kwaśniewski, da nam odpowiedź na to pytanie. Może PRL miał pewną dozę niepodległości i Kreml nie odważył się na wysłanie Polskich żołnierzy, aby „wyzwalali” Afganów?

Coś o polskiej mentalności 

Komuna przyszła i zdechła, ale głupota arystokratyczna została. Być może, że to dusza polskiego chłopa pańszczyźnianego aspiruje do arystokratycznych manier. Dało się to nawet zauważyć w końcowym etapie PRL-u, kiedy to zapraszano zbiedniałych hrabiów na „salony” partyjnych bonzów. Skąd mnie tam do krytyki i oceny, jako że sam z chłopstwa pochodzę i na dodatek z chłopstwa bezrolnego. Nie wiem skąd się wziął koniec mego nazwiska na „ski”. Czuję się jak Żyd, krytykujący Izrael. Albo jak to mawiał polski patriota, Żyd, Leopold Tyrmand: „Żyd blondyn to rzecz sprzeczna naturze”. Tu musze wyjaśnić, że blondynem zostałem na starość, jak zupełnie posiwiałem. Uprzednio byłem brunetem. Dalsze podejrzenia, co do mych religijnych koligacji wynikają z daty mej imigracji do USA w 1968 i z przekonania otoczenia, że mam głowę do interesu i że do spowiedzi nie chodzę. Mój dobry znajomy, za moimi plecami dopytuje się mojej żony, czy to możliwe, że nie jestem Żydem. Można by powiedzieć, trawestując Tyrmanda, że „Polak-Biznesmen , rzecz sprzeczna z naturą”. W Polsce Ameryka zastąpiła Napoleona Tak jak kiedyś polska arystokracja liczyła na Napoleona, jako na wybawcę i gwaranta niepodległej Polski, tak dzisiaj, nowe polskie rządy liczą na Stany Zjednoczone. Te gwarancje, niestety nie są oparte na chłodnej kalkulacji. Niestety pozwolę sobie uciec do starej wskazówki dotyczącej zachowania w przetargach handlowych: „Kochajmy się jak bracia, a liczmy się jak Żydzi”. Niestety, jak od wielu lat zdalnie obserwując Polskę, ta wskazówka nie jest stosowana, natomiast polscy politycy kiedyś jak i dzisiaj, kierują się inną zasadą w postaci: Zrobimy „szlachetny gest braterstwa”, a nasz partner, w tym wypadku USA, odwzajemni się nam podobnie. Niestety podobnie było z Polakami i Napoleonem. Polacy nie rozumieją mentalności i założeń amerykańskich polityków, których mentalność ukształtowała się w handlowej i finansowej atmosferze. Napoleon miał ambicje na skalę europejską włączając w to Rosję, a dzisiaj Amerykanie maja ambicje na skalę globalną. Dla obydwu Polska i była i jest małym krajem, który można wykorzystać jak nadarzy się okazja, na przykład na Ukrainie, ale nie celem końcowym. Stany Zjednoczone zostały stworzone, nie przez amerykańskich arystokratów, ale przez ludzi klasy średniej, przemysłowców i farmerów. Niestety niektórzy z tych farmerów handlowali w owym czasie niewolnikami. Dzisiaj niewolnictwo zostało zniesione, jako mało opłacalny interes, natomiast pewne elementy tej koncepcji przeniesiono poza granice Ameryki. Klasa rządząca, ktokolwiek nią jest, ma mentalność kupiecką, w której pieniądz odgrywa pierwszorzędną role w decyzjach, jakie podejmują. Kontrakt handlowy góruje nad zasadami moralnymi. Człowiek, który nie dba o swoje interesy jest uważany za człowieka nie wartego uwagi a nawet pomylonego. Mogę zaryzykować twierdzenie, że system wartości Anglosasów jest bardziej zbliżony do Żydowskiego niż Polskiego. Natomiast w polskiej mentalności, przeważa opinia, że o pieniądzach w dobrym towarzystwie się nie mówi. Pieniądze to wstydliwa dziedzina, którą zajmują się Żydzi i Niemcy. My Polacy mamy wartości rycerskie. Specjalizujemy się w umieraniu „za sprawę”. Po porażce, występuje płacz, żeśmy zostali oszukani. W gruncie rzeczy oszukaliśmy sami siebie. W Ameryce człowiek oszukany, nie jest warty współczucia, szczególnie, jeśli naiwnie liczył na wartość obietnicy niezabezpieczonej kontraktem prawnym. Także człowiek pokorny jest przedmiotem pogardy. Ten, który się ostro targuje, jest szanowany, jako partner, z którym warto robić interesy.

Czy zatem, Amerykanie, ze swym zapatrzeniem na wartość pieniądza, zwyciężają w zmaganiach nad dominacją nad światem?

 Polacy im pomagają, ale jakość nie skutecznie. Ameryka przegrywa cele wywołanych przez nich wojen, mimo ich militarnego wygrywania. Ostatnie wojny wykazują, że Amerykanie także są w błędzie, mierząc swoich przeciwników własnymi wartościami. Wojna w Afganistanie trwa już 17 lat i jej końca nie widać. Przewaga technologiczna jest olbrzymia, a jednak Talibowie w sandałach kontrolują większość kraju. Jakoś nikt się nie zastanawia (albo ukrywa) skąd taka dysproporcja, między kosztem, a wojny wynikiem. Izrael, małe mocarstwo, jakoby „demokratyczne”, na Bliskim Wschodzie, uzbrojone w kilkaset bomb jądrowych także nie może sobie dać rady z rzeszą miejscowych Arabów, także rasowo spowinowaconych „Semitów”, którzy od 70 lat rzucają na nich kamieniami. W tym konflikcie, Izrael potrzebuje przyjaciół, mimo tego robi sobie z Polaków wrogów. Można tylko spekulować, jaką korzyść w tym mają. Jednym wytłumaczeniem, poza pieniędzmi jest celowe wywołanie psychozy zewnętrznego zagrożenia, przez jakoby polski antysemityzm, aby scementować wewnętrznie własne społeczeństwo, u którego występuje znużenie ciągłą wojną z zagranicznymi i wewnętrznymi wrogami. W tym wypadku żądania okupu w wysokości 65 miliardów dolarów, za mienie Żydów pomordowanych przez Niemców, aczkolwiek wygląda na dużą sumę, jednak strategicznie jest wielką pomyłką. Takich pomyłek Żydzi w swej długiej historii mieli wiele i to chyba jest skutkiem, że są uważani za wiecznych tułaczy zawieszonych w swej żydowskiej próżni. Innymi słowy mówiąc polityka Żydów i Amerykanów oparta na korzyściach finansowych, nie zawsze prowadzi do zwycięstwa w postaci pokoju, który Izraelowi jest bardziej potrzebny niż pieniądze.

 Można by tak długo spekulować, aż do znudzenia albo do trzeciej wojny światowej, ale pozwalam sobie na krótką radę dla tych, co Polską rządzą:

Polacy podnieście się z kolan! Całowanie stóp satrapów sowieckich na Kremlu, miało pewien sens, jako że mieliście do czynienia z mentalnością bizantyjską. Oni to lubili. Ameryka to inny kraj i inna mentalność. Moja amerykańska żona to potwierdza. Tutaj pokornymi pogardzają. Nie dajcie się nabijać w butelkę, bo skończycie tak jak na Santo Domingo z Napoleonem. Zakładanie jarmułek i podróże do ściany płaczu także nie poskutkują. Uwierzcie wreszcie, że żyjecie w kraju, który do was należy. Na zakończenie rada: Jak Wam amerykańscy kongresmeni plują w twarz, to nie mówcie, że to wiosenna mżawka.

Do sukcesu pod wiatr

///C:/Users/Jan/Documents/Do%20Sukcesu%20Pod%20Wiatr.pdf

Monday, April 02, 2018

O Polsko! Pawiem Narodów Byłaś i Papugą

O Polsko,  Pawiem Narodów Byłaś i Papugą , a Teraz Jesteś Służebnicą Cudzą

Pisał Juliusz Słowacki obserwując losy Polski, będąc na wygnaniu we Francji po upadku Powstania Listopadowego. Mimowolnie skojarzyły mi się jego obserwacje z czasami ostatnimi, chociaż dla niektórych liczy się  tylko historia ostatnich kilku lat, kiedy to dwa zwalczające ze sobą polskie  stronnictwa, PiS i PO, skaczą sobie do gardła mając w zanadrzu jedyną receptę na wolność Polski, którą każde z nich interpretuje inaczej. Niemniej wracając do tytułu nie mogę się oprzeć się wrażeniu, że tytuł w poemacie Słowackiego odnosi się  do czasów początków ruchu Solidarności, w którym nie uczestniczyłem będą już od wielu lat na emigracji w Stanach Zjednoczonych, gdzie  obserwowałem histeryczny wprost zachwyt mediów amerykańskich wydarzeniami w Polsce. Polacy wtedy byli  „Pawiem i Papugą” całego „ Zachodu” . Polacy odważyli się podważyć fundamentalne podstawy potęgi sowieckiej, pierwszy raz w historii bez przelewy krwi.  I rzeczywiście stała się rzecz niespotykana, reżym sowiecki upadł i wybuchła wolna Polska w roku 1989.
A jak „demokracja” zwyciężyła w Rosji?
 Co prawda reżym sowiecki upadł, ale osłabiona Rosja pozostała.  To na nią na początku rządów Jelcyna  rzuciły się „kruki i wrony” , rozdziobując to co było najwartościowsze, czyli rosyjskie zasoby naturalne w postaci oleju i gazu, od którego Europa jest uzależniona, oraz metali takich jak aluminium i nikiel, niezbędnych w nowoczesnej ekonomii. Nagle, ni stąd ni zowąd, młodzi działacze komunistycznego Komsomołu, przedzierzgnęli się w wybitnych finansowych specjalistów i zaczęli przejmować większość rosyjskich zasobów naturalnych. Nagle z ubogich studentów Marksizmu Leninizmu stali się miliarderami na skalę światową. Czy ci smarkacze, byli takimi finansowymi geniuszami na skalę J.P.Morgana czy Korneliusza Vanderbild’a , czy też parawanem, za którym kryli się inni ludzie, którzy znali się na bankowości i dyktowali zdalnie ich posunięcia na szachownicy ekonomii rosyjskiej. Chory alkoholik, Jelcyn nie był w stanie zapobiec rozkradaniu bogactwa Rosji i przekazał władze Putinowi, doświadczonemu agentowi KGB, który postanowił oczyścić stajnię Augiasza. Berezowski uciekł do UK, gzie umarł w podejrzanych okolicznościach,  a Kadarowskiego wsadził do więzienia na 10 lat, a wypuścił go niedawno z nakazem milczenia. Innym, mniejszym operatorom udało  się wywieźć  miliardy dolarów do Londynu i gdzie indziej, na Cypr i w pobliże. Epilog tej rozgrywki jeszcze nie nastąpił. Kurtyna jeszcze nie zapadła, ale ci, którzy doradzali Marksistowsko-Leninowskim Oligarchom, są wyraźnie zirytowani. Tak jak ktoś napisał, „ bydło dobrze  żarło, ale zdechło”.
 Tak było w Rosji, ale ja miałem pisać o Polsce,
Do której przyjeżdżałem często w okresie przemian demokratycznych. Zatrzymywałem się wtedy zwykle w Hotelu Sheraton, w tak zwanej Tower (Wieży), gdzie w ramach opłaty za pokój, wliczone było także śniadania w ekskluzywnej restauracji na ostatnim piętrze. W owym czasie wszyscy biesiadnicy mówili po angielsku i nie krępowali się w swych opiniach raczej obraźliwych o Polsce i Polakach. Czuli się swobodnie między sobą, jako że nikt nie podejrzewał, ze ktoś z polskiego otoczenia mógł znać język angielski. Byli to różnego rodzaju konsultanci, którzy zlecili się jak „kruki i wrony” opisane kiedyś przez Stefana Żeromskiego, aby rozszarpywać co wartościowsze ścierwo które pozostało po upadku komuny.
Polska stara się zapłacić podwójne za to samo bezpieczeństwo.
Polska przystępując do NATO jakoby zdobyła gwarancję, że napaść wroga na jeden z krajów sojuszu automatycznie spowoduje reakcje całego sojuszu. Patrząc z odległości ta automatyczna reakcja, nie jest gwarantowana. Jedne kraje są dla NATO ważniejsze, drugie mniej. Wiadomo na przykład, że niektóre kraje  nie należące do NATO, jak np. Izrael, Japonia, Taiwan lub Arabia Saudyjska są pod szczególna opieką US. Polska jest na szarym końcu amerykańskich strategicznych interesów.   Z tego właśnie powodu Polska chce się podwójnie zabezpieczyć, nie wojskowo tylko politycznie. Jak mi się wydaje, takim okupem jest suma $4,77 miliardów za rakiety Patriot.
Kiedy ekonomia Polski  dorosła do poziomu, że Polskę już stać na zakup (okup) od amerykańskich firm zbrojeniowych systemy obrony anty-rakietowej „Patriot”, taka transakcja stała się realną. Dzisiaj czytamy, że Polska ma intencję zakupu za $4,77  miliardów 16 wyrzutni  rakiet Patriot  produkcji firmy  Raytheon plus 208 rakiet do tych wyrzutni w ceni $ 6 milionów  każdy. Dziwnym zbiegiem okoliczności, tydzień przedtem 25 marca 2018 r. rebelianci Houthu, wystrzelili z Jemenu 7 pocisków rakietowych na stolicę Riad w Arabii Saudyjskiej. Skąd rebelianci mieli takie rakiety? Na pewno nie zrobili ich systemem chałupniczym?   Wygląda na to, że dostali je z Iranu, z którym właśnie szykujemy się, wkrótce rozliczyć.  Nasz ostatnio nasz Mahometański sprzymierzeniec, Arabia Saudyjska, zakomunikowała, że używając systemu Patriot zestrzeliła wszystkie siedem rakiet. Wedle innych informacji dostępnych na Internecie, to było kłamstwo. Saudyjczycy nie zestrzelili żadnej rakiety, a jeden z pocisków Patriot nie tylko że nie trafił w rakietę Houthi, ale zmienił kierunek i spadł na stolice, Riad, zabijając jedna osobę. W interesie przemysłu zbrojeniowego US jest sprzedawanie dużej ilości tych systemów i przyznawanie się, że systemy Patriot maja małą skuteczność godzi w żywotne interesy przemysłu zbrojeniowego . Pytanie można by sobie zadać, czy Polacy są na tyle naiwni, aby nie wiedzieli, że kupując systemy Patriot  to  kupują szmelc? Przypuszczam, że polski rząd wie, że systemy Patriot niewiele są warte, i że cena jest wygórowana, ale te pieniądze stanowią rodzaj okupu za cenę obrony Polski przez Amerykanów przed atakiem imperialistów rosyjskich w osobie Putina.  To miałoby sens, gdyby ten zakup (okup) był opatrzony klauzulą, że Amerykański Kongres nie będzie się domagał, aby Polska zapłaciła 65 miliardów dolarów za “zbrodnie” jakich, jakoby dopuścili się „polscy naziści” na Żydach na dodatek zagarniając mienie zamordowanych. Niestety, jak przypuszczam takiej klauzuli nie ma, jako że w polskiej mentalności jest utrwalone, że o pieniądzach w dobrym towarzystwie się nie mówi, a na dodatek mamy do czynienia z ludźmi, którzy historycznie są gotowi umierać honorowo, czyli bezinteresownie.  Sytuacja jest patowa, wedle powiedzenia: „Mówił chłop do obrazu, a obraz do nie niego ani razu”. Nie dziwię się więc frustracji i podejrzeniom premiera Izraela, że Polacy zakładając jarmułki uważają go za frajera, zamiast mówić do jego handlowej ręki. Premier Natanjahu  siedzi i sobie myśli, albo oni są tacy cwani, albo nie rozumieją, o co chodzi? Przecież ja mam Kongres Amerykański w kieszeni i oni Polaczkom pokażą gdzie piepsz rośnie. Patriotami się nie wykręcą. Zresztą, sam Bi-Bi  ma problemy we własnym kraju i kto wie, czy do więzienia go nie wsadzą za łapówki, wiec polski antysemityzm to jak zwiastowania archanioła Gabriela dla Daniela. Proszę nie mylić z podobnym zwiastowaniem Gabriela  dla Marii, matki Chrystusa.  Czyli był wtedy ten sam anioł, ale miał także inną, uprzednią misję zleconą przez Boga. O co więc chodzi premierowi Natanjahu?  Chodzi mu chyba  o odwrócenie uwagi od grożącego mu więzienia. Oskarżenie Polaków od wyssany z mlekiem matki antysemityzm, to stara śpiewka, jaką nauczył się chyba od uprzedniego premiera Izraela, Ischaka Szamira. Śpiewka ta jest ciągle jest w Izraelu śpiewana ku oklaskom młodej gawiedzi. Starsi, którzy znają prawdę, albo wymarli, albo boją się zaprzeczyć ustalonej linii politycznej poprawności. Co którzy jeszcze się wychylają i zaprzeczają, jest na nich ustalone określenie. Nazywa się ich, „Samo nienawidzący się Żydzi”. Jak sobie przypominam, kilka lat temu w artykule w New York Times, autor określił takich Żydów jako wstrętne stonogi, jakie znajduje się pod wielkimi kamieniami. Miał on na myśli prof. Normana Filkensteina, potomka polskich Żydów z Getta Warszawskiego, który ukuł określenie „Przemysł Holocaustu”.  
Moja rada dla polskiego rządu
A co ja na to? Ano sobie pomyślałem, że mógłbym służyć polskiemu Prezydentowi radą  wedle powiedzenia, „ I wilk syty i koza cala”. Otóż zamiast zakupu wątpliwej wartości bojowej wyrzutni Patriot, należałoby zainwestować pieniądze w firmę, która je robi, czyli w Raython Company. Jej akcje w pod koniec marca 2018r wynosiły około $215, a pięć lat wcześniej  tylko $58, czyli ich wartość wzrosła w ciągu pięciu lat o 370%. Ponieważ akcje tej firmy są dostępne dla wszystkich, na pewno rząd amerykański ucieszy się, że Polska zakupi te akcje. Prezydent Trump i Pentagon przyklaśnie. Pieniądze te pójdą na ulepszenie systemu Partiot, co będzie korzystne nie tylko dla Polski a  także dla obronności US przed rakietami nie tylko Putina ale Chińczyków  i Kim’a z Północnej Korei.  Co do obaw, że Rosja zaatakuje Polskę rakietami Iskander, to bym się na razie  nie martwił. Rosjanie mogą wejść do Polski na piechotę w „sapogach”, z Kaliningradu  i ze wschodu przez Białoruś, ale chyba nie wejdą.  Nie wejdą, gdyż z Polaczkami mieli za dużo kłopotu w ciągu ostatnich 200 lat, przez trzy powstania w 19 wieku, przegrana wojnę w roku 1920  i ostatnio Solidarność, która pomogła rozłożyć ZSSR, z którego Rosja do dzisiaj nie może się pozbierać. Natomiast się martwię, że Polska może być wykorzystana do rozgrywki o wpływy na Ukrainie. Jeśli Polacy dadzą się w to wciągnąć, to obawiam się, że mimo Natowskich układów, Polska, tak jak to miało miejsce w roku 1939, zostanie na lodzie, jako że nikt w US nie chce konfliktu z potęga nuklearną, jaką jest Rosja.  Wtedy Rosjanie wejdą do Polski. Czy wystrzelą rakiety, czy wejdą na piechotę, nie jestem pewien?
Ponieważ nie jestem pewny czy Pan Prezydent Duda posłucha mych rad inwestycyjnych, ja, już jutro, kupię na giełdzie pakiet akcji firmy Raytheon Comany produkującej Patrioty, które biją na głowę moje inwestycje emerytalne  w fundusz oparty o akcje  S&P 500 . No cóż, koszula bliższa ciału.
Jan Czekajewski

2 kwiecień 2018



 
/* Google Analytics Script */